odsłony

odsłony

28 grudnia 2007

-głowa do góry!!!

Cholerka. Ale się załatwiłam...tyle poświątecznego jedzonka w lodówce, a ja jak na złość rozchorowałam się. Nic dziś nie jadłam, i nie mam apetytu. A to bardzo bardzo dziwne. Bo ci, którzy mnie znają wiedzą, jak bardzo lubię jeść.
A teraz z innej beczki.....Po rozmowie z pewnym moim znajomym doszłam do wniosku, że nie ma co się zamartwiać, ubolewać nad swoją samotnością, nad swoim życiem. Wiem, że wkrótce wszystko jakoś się unormuje i nadrobię życiowe zaległości:).
Więc głowa do góry ...Asiu !

24 grudnia 2007

-Ach te Święta!!!

Witam. Przeżyliście w swoim życiu najgorszy rok? Rok, w którym nic się nie układa tak, jakby się chciało. A nawet powiedziałabym, że wręcz wszystko się burzy. Sama nie wiem, czy w życiu ma się to, na co się zasługuje, zasłużyło? Jest się tym, na kogo się zapracowało?
Cieszę się, że ten Rok już się kończy. Był dla mnie masakrycznie przygnębiający i trudny. Zbyt wiele złych rzeczy się działo, abym mogła go miło wspominać. Wolałabym zapomnieć o nim jak najszybciej. Niby 2007, ...że to 7 ,...że szczęśliwa liczba. A tu lipa!
Ach. Jeszcze się nie skończył i przyznam szczerze, że spodziewam się już wszystkiego (oczywiście tego najgorszego).
No i te święta!!!! Bony....jak ja nie cierpię świąt!!!
Wiem, że ciągle narzekam, ale jak tu być pozytywnie nastawionym do życia; najpierw utrata pracy, później deprecha, rozstanie z chłopakiem, tułaczki od stancji do stancji, brak życia towarzyskiego i wyjazdy przyjaciół, zapomniana w urodziny, aż w końcu źle układająca się sytuacja w domu i samotnie spędzona wigilia (z naleśnikami z kapustą i TV), zero perspektyw na przyszłość.
Jeszcze tylko Sylwester spędzony z Dwójką i można zaczynać wszystko od początku.
Życzę sobie w te święta i na Nowy Rok więcej wiary w siebie.
Pozdrawiam wszystkich szczęśliwych !!!

10 grudnia 2007

osamotnienie


Od jakiegoś czasu doświadczam pewnego stanu. Zawsze bałam się tego i nie wyobrażałam sobie, że akurat mnie to kiedyś dopadnie.

Doświadczam, oswajam się. Polubiłam swoją samotność. Pogodziłam się z nią. Teraz to jest moje życie. Uczę się siebie, uczę się być ze sobą.

Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny :)